Cześć,

Miałam dziś dodać posta o mojej roli w Na Wspólnej, ale postanowiłam, że zacznę od „fundamentów” i opowiem Wam znowu trochę, jak to się stało, że w wieku 25 lat postanowiłam odmienić swoje życie o 180 stopni.

Zapraszam do czytania!

Ponad dwa lata temu pojawiłam się w naszym polskim showbiznesie i z każdym nowym miesiącem staram się krok po kroku iść do przodu i rozwijać siebie, jak i moją „karierę”. Choć nie lubię strasznie tego słowa, to rzeczywiście jest ono najbardziej pospolite w branży, którą się obecnie zajmuję. Dla przypomnienia i informacji tych z Was, którzy są „u mnie” od niedawna, przypomnę, że wcześniej skończyłam studia zupełnie niezwiązane z tym, co obecnie robię, a ponadto przez około 7 lat pracowałam na różnych stanowiskach. Dlaczego zostawiłam korpo? Postanowiłam odmienić swoje życie i skupić na zupełnie nowych rzeczach? Przede wszystkim, dlatego, że ja czułam się tam jak w zamkniętej puszce. To nie było po prostu miejsce dla mnie. Każdy dzień wyglądał podobnie. Nie czułam, że to „to”, co powinnam robić w życiu. Czułam, że po coś innego jestem tutaj, że co innego sprawia mi frajdę, napędza do działania i przynosi satysfakcję i spełnienie. Mimo stałej pensji, która daje poczucie bezpieczeństwa finansowego, postanowiłam skoczyć na głęboką wodę i odmienić swoją zawodową drogę. Mówiłam też już o tym w odcinku na moim vlogu -> klik.

Na początku, gdy odeszłam ze stałej pracy, mówiąc szczerze, nie miałam tak sprecyzowanego planu, który mam dziś. Korzystałam ze swoich warunków urodowych – pracując jako modelka czy hostessa. Trochę „przypadki” prowadziły mnie w kierunku, który sama musiałam poczuć i uświadomić sobie, „co ja do jasnej cholery chcę tu robić?!”. Oczywiście najlepiej byłoby, gdybym to pytanie zadała sobie w wieku 15 lat, sprecyzowała cel i bez strachu dążyła do niego. Jednak tak się nie stało. Wybrałam „bezpieczny” kierunek studiów, by mieć pracę i pieniądze „od pierwszego do pierwszego”. Czy tego żałuję? Nie. Zarówno studia, które ukończyłam nauczyły mnie wiele, tak jak i praca w korpo. Dziś to są dodatkowe umiejętności, które wykorzystuję przy stopniowej realizacji mojego planu i „spełnianiu marzeń”.

Wracając do owych „przypadków”, trafiłam na casting „Miłości na Bogato”, nieplanowanie, niespodziewanie. Dostałam jedną z pierwszoplanowych ról. Miała być to nowa przygoda, w fajnym serialu dla młodzieży. Spotkała się ona z dużą krytyką, jak wiecie. Jednak absolutnie tego nie żałuję, wręcz przyznam, że okazało się to dla mnie ważną lekcją nauki dystansu do siebie i opinii innych na mój temat. Uświadomiło mi to jeszcze coś – tak, chcę nieść ludziom emocje. Uzewnętrznianie się zawsze przychodziło mi z łatwością. Ba! Wręcz milion razy słyszałam, że ze mnie można przeczytać dosłownie wszystko. Nie umiem udawać i jak coś nie jest ok, to widać po mnie od razu 😉 Często w życiu przeszkadzało mi to. Zawodowo czy prywatnie, bo nigdy nie potrafiłam ukryć emocji. Pomyślałam „no dobra!”. Ekspresję, wrażliwość i jako tako zgrabną gębę i ciało mam. Jakieś tam życiowe przemyślenia i wartości również. Tylko co dalej? Warsztatu aktorskiego brak. Muzycznie rozwijałam się jako dzieciak, dawno tego nie robiłam… Poszłam, więc do AktoRstudio – Studium Aktorskiego założonego przez Romę Gąsiorowską. O zajęciach i doświadczeniach zdobytych tam możecie poczytać w postach tutaj 🙂

Tam nauczyłam się wiele, przede wszystkim tego, jak pokazywać emocjami prawdę, a nie kicz i fałsz. Jak nie „grać”, a „być”. Oczywiście tylko praktyka czyni mistrza, ale powoli zdobyte umiejętności zaczęłam wdrażać w życie na planie odcinków „Na Wspólnej”, w których się pojawiłam, ale o tym napiszę już lada dzień nowy post. W AktoRstudio miałam również zajęcia ze śpiewu. No i się zaczęło… Muzyka. Wszystko wróciło. Mały pięcioletni Nowak, w szpilkach i sukience Mamy, śpiewający przed Dziadkami obudził się we mnie na nowo. Tym razem już w moich szpilkach i sukience 😉 Coraz częściej zaczęłam myśleć o powrocie do grania na fortepianie, do śpiewu. Jednak czułam to samo co w przypadku aktorstwa – brak warsztatu, co znowu niosło za sobą brak pewności w tym śpiewaniu. Spotykałam się z kilkoma osobami, świetnymi Muzykami, z którymi jak da Bóg, będę tworzyć coś „od serca”. Jednak brak pewności scenicznej w staniu przed mikrofonem pozostał. Kilka razy po głowie przewijała się myśl o zajęciach u Pani Eli Zapendowskiej. „Kurde no jak tam pójdę, to na pewno mnie wszystkiego nauczą!” Drugi duch natomiast podpowiadał „A co, jak się nie dostaniesz?” „Wyśmieje cię i każe wyjść, bo się nie nadajesz?”. Tiaaa…. Trochę ta moja walka wewnętrzna trwała. A kolejne dni mojego dorosłego żywota leciały… Nowe zmarszczki, wiecie 😉 Miesiąc temu postanowiłam. W nosie. Idę! Powie, że się nie nadaję – trudno. Odpuszczę sobie. Powie, że się nadaję… No to się zacznie! 😀 Dam z siebie sto procent, całe serducho w to włożę, będę pracować jak wół i się nauczę.

Poszłam. Na castingu druga dziewczyna. Młoda <tak naprawdę, a nie tak jak ja 😉 >, ładna i zdolna. Uczy się w jakiś najlepszych artystycznych szkołach w Warszawie. Zajęcia pozalekcyjne dodatkowo. Pomyślałam „Aha! Mogę się pakować i iść”. Zaśpiewała, ale niestety się nie dostała. Wydaje mi się, że stres ją strasznie spiął, bo z pewnością ta dziewczyna miała talent. Przyszła jednak moja kolej – powiedziałam chwilę o moim zawiłym życiu zawodowym, skąd, po co i dlaczego. Pani Ela „Dobra dzięki, to teraz zaśpiewaj!”. Zaśpiewałam „Kołysanka dla Nieznajomej” Perfectu. Nogi dygotały jak galareta. Spięta cała! Moje „kochaj mnie” z pewnością nie brzmiało, jakbym kogokolwiek chciała skłonić do pokochania mnie… 😀 Po pierwszej zwrotce i pierwszym refrenie Pani Ela zatrzymała muzykę. Powiedziała „OK. Ja już wiem. Co prawda spodziewałam się, że po I st. Szkoły Muzycznej ty mi tu nie zafałszujesz, a zdarzyło ci się. Może i nie masz charakterystycznej barwy głosu, ale z pewnością masz >waruny< do śpiewania. I masz >coś< w sobie, że chce się na ciebie gapić przy tym mikrofonie. Jeśli chcesz – zapraszam choćby od jutra na zajęcia!”. Kurde. Znowu mi się beczeć chce jak to teraz piszę – tak jak wtedy, kiedy tam stałam. „Cholera, dostałam się! Zaczyna się ostra praca” – pomyślałam. „Jestem o krok bliżej moich infantylnych, dziecięcych marzeń. O krok, ale jaki… milowy!” …

Jestem już po dwóch tygodniach zajęć. Dziś pędzę znowu. Zajęcia mam trzy razy w tygodniu. I wiecie co? Nie dość, że przestałam się bać, że ktoś usłyszy jak śpiewam 😀 To na dodatek poczułam w tym niesamowitą frajdę. Jaka jest Pani Ela, słynny „postrach” polskiej, sceny muzycznej? Ano taka jak w telewizji, kochany Człowiek, ale Muzyk i Nauczyciel PRZEwymagający. I dobrze! Mam też zajęcia tam z innymi osobami, które pomagają pracować nad poprawną dykcją, emisją głosu czy interpretacją. Wkrótce napiszę post również o zajęciach.

Na koniec – chciałabym Wam życzyć, żebyście Wy swój cel odnaleźli wcześniej niż ja, żebyście mieli odwagę i niezachwianą pewność w dążeniu do Waszych celów. Bez względu na to kim chcecie być i co myśli o tym otoczenie. Nauczycielem, lekarzem czy managerem w ogromnej firmie. Ja swoje miejsce odnalazłam na „scenie”. Czy to przy mikrofonie czy na planie filmowym, czuję się jak ryba w wodzie. Tam czuję, że żyję. Chcę to robić z całego serca. Mam swój plan, mam swoją misję i wiem, co chcę przekazywać ludziom.

Stay tuned 😉

Nowak

_TZN2773-Edit (1)

Zdjęcie Tomasz Zienkiewicz

19 komentarzy

  1. Właśnie dałaś mi moralnego kopa 🙂
    Dziękuję !!! Już nie ma zmiłuj się tylko zaczynam ostro działać jako matka, żona i ” blogerka”.
    A Tobie Sylwuś życzę samych sukcesów codziennie oglądam Cię na snapie i nie znając Cię osobiście mogę z czystym sumieniem powiedzieć , że jesteś prze uroczą i cudowną kobietą , która wie czego chce i nie patrząc za siebie realizuje swoje cele i marzenia . Też do jakiegoś czasu taka byłam i właśnie w tej chwili postanowiłam , że wrócę i znowu taka będę 🙂

    Pozdrawiam i ściskam
    Twoja imienniczka Sylwia
    http://www.sylwetta.com –> zajrzyj do mnie czasami będzie mi miło :*

  2. Bardzo przyjemny i mądry wpis 🙂 przyznanym szczerze że zdarzyło mi się kilka razy obejrzeć „miłość na bogato”, i nie ukrywam,że nie zapałałam do Ciebie sympatią, ale potem znalazłam Twoje konto na insta, snapie i Twój blog i wszystko zmieniło się o 360′. Jesteś zupełnie inna niż sobie Ciebie wyobrażałam – mądra, piękna i inspirująca kobieta! Oby tak dalej! Powodzenia z głębi serducha ♡

    Ola
      1. A czemu mówisz, że to nie takie proste? Masz jakieś rady dla mnie? Jak mogę zagrać w tym serialu? Nie mydl mi tylko oczu, ze zgłosze się do agencji gdzie jest 1500 dziewczyn i już zagram, wiadomo trzeba mieć „kontakty” i plecy, żeby zagrać, a skoro ci się udało to tak jest 🙂

        Kasia
        1. Przypadek! Agencja zadzwoniła – mogłam, poszłam na plan i po jakimś czasie okazało się, że rozszerzyli moją rolę. Żadne układy. Ale jeśli ich szukasz, to nie tutaj. I jeśli uważasz, że tylko przez „znajomości” się tam dostałam to też to nie miejsce dla Ciebie.!

  3. Jesteś Młodą, Piękną a przede wszystkim inteligentną Kobietą przez duże K. Potrafisz swoimi wpisami skraść serca wielu ludzi, młodszych i tych dużo starszych. Czytając Twoje wpisy, człowiek widzi jaką ciężką i długą drogę przeszłaś ale i dalej kroczysz ku nowemu. Doświadczasz wzlotów i upadków ale to sprawia, że z dnia na dzień jesteś silniejsza. Jesteś bardzo wartościową osobą. Dążysz do celu ale widzę, że „nie po trupach”. A w dzisiejszych czasach jest to rzadko spotykane. Z dnia na dzień zdobywasz większą pewność siebie i to sprawia że jesteś choć odrobinkę bliżej do spełnienia swoich życiowych już nie marzeń a celów. Potrafisz przyznać się do swoich błędów i uczysz się na nich wyciągając z tego wnioski. A to ma olbrzymie znaczenie. Słuchając Ciebie…czytając…oglądając człowiek czuje się nienasycony. Trafiasz tak mi się wydaje do wielu serc. Trzymaj tak dalej. Bądź zawsze sobą…szczera…urocza…odważna…Spełniaj się na każdej płaszczyźnie bo masz olbrzymi potencjał….pozdrawiam serdecznie z głębi serca. Czekam na kolejne wpisy 🙂

    Michalina
  4. Sylwio, świetny wpis. Troszkę przeszkadzało kilka źle ujętych zdań, ale to dlatego, że ogromnie na to zwracam uwagę. Ale poza tym, to ogromnie mnie zmotywowałaś. Zrobiło mi się aż ciepło na sercu, bo poruszyłaś temat, którego tak bardzo teraz potrzebowałam. Dziękuję <3 Powodzenia w spełnianiu swoich marzeń!

    nw
  5. Hmm ostatnio przejrzałam dość sporą liczbę Twoich wpisów, jesteś cudowną osobą, zachęcającą ludzi do działania i bardzo Cię za to podziwiam. Jednakże wydaję mi się, że jest to troszkę niemożliwe, że przez 7 lat pracowałaś na różnych stanowiskach w korporacjach i do tego jeszcze studiowałaś. Ale mogę się mylić. Niemniej jednak świetny tekst i gratuluję wszystkich sukcesów. 🙂

    N

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *