Cześć,

W mediach i polskim showbiznesie pojawiłam się przy pierwszych sezonie „Miłości Na Bogato”. Wtedy też pierwszy raz poszłam na imprezę medialną i pozowałam „na ściance”. Wiem, że jednych ten temat śmieszy, innych ciekawi, a jeszcze innych dziwi, ale postanowiłam Wam trochę opowiedzieć, jaki jest mój stosunek do showbiznesu i jak ja to wszystko widzę na bazie moich doświadczeń. Ciekawi? Zapraszam do czytania:

 

Sierpień 2013 – przedpremiera pierwszego odcinka MNB i moja pierwsza „ścianka” 😉

Wcześniej, pracując w korporacji, to ja podglądałam życie „gwiazd”. Czasem dla rozluźnienia zdarzało mi się wchodzić na portale plotkarskie, czytać o gwiazdach czy też przeglądać ich stylizacje. Wtedy wydawał mi się „ten świat” jakimś kompletnie odległym, pełnym wyniosłości, narcyzmu, ale i niesamowicie „łatwym”. Przecież jakie zmartwienia mogą mieć Ci ludzie? Piękni, bogaci…

Jak postrzegam to dzisiaj? Po dwóch latach spędzonych w showbiznesie, pracując wizerunkiem, a chyba bardziej nad nim samym jeszcze do niedawna 😉 okazało się, że nasz polski showbiznes to nic innego jak większa korporacja. Tu też są różne „działy”, różne grupy ludzi trzymające się razem. Pełen jest ten świat plotek, różnica jedynie w tym, że plotki, które w firmach zostają tylko w korytarzach firm, tu trafiają na okładki gazet, do artykułów czy portali. Przeczytać może o tym każdy. Oczywiście, jak chyba większość osób myśli – celebryci, czy też osoby medialne, to zadufani w sobie, rozkapryszeni narcyzi. Jednak i w korporacji trafi Ci się postać, która psuje nastroje innych i niejednokrotnie jest bardziej rozkapryszona niż topowa gwiazda showbiznesu 😉

Jednak pisząc Wam całkiem serio, mnóstwo w tym świecie również fajnych ludzi. Pełnych pasji i sensownych wartości w głowie. Mam tu na myśli nie tylko „gwiazdy”, ale i dziennikarzy, z którymi miałam okazję obcować. Każda osoba, która (świadomie i z rozmysłem) chce się wpakować w showbiznes musi wziąć na barki sporo odwagi, dystansu, pewności siebie, ale i pokory. Może to i tylko tak wygląda, że celebryci tylko „bywają, lansują się”, pracują dziennie za kwoty, które inny człowiek często i przez miesiąc nie zarobi. Tak czasami faktycznie jest. Jednak nie zawsze… Uwierzcie mi, wiem co piszę… Ja od 18. roku życia, kiedy wyprowadziłam się z rodzinnego domu i postanowiłam, że będę radzić sobie sama – na początku zarabiałam 1200 zł netto miesięcznie jako recepcjonistka. Pozdrawiam byłych Pracodawców, jeśli to czytają 🙂 Nie pochodzę z bogatego domu, jak zresztą chyba większość ludzi, którzy mają coś wspólnego z mediami. To nie jest tak, że „po drugiej” stronie jesteś od razu, że jest Ci łatwo i nie masz pojęcia, jak to jest żyć „normalnie”. Bardzo wiele osób, które znam zaczynała serio od zera. Pracowała za śmieszne pieniądze, po to tylko, żeby spełniać swoje marzenia i pasje. W pewnym momencie rzeczywiście okazuje się, że „mury pękają”. Masz pracę, zlecenia, projekty, zarabiasz pieniądze, które pozwalają Ci żyć lepiej. Ale coś za coś. Jesteś na świeczniku. Poddany ciągłej krytyce (najczęściej niekonstruktywnej i wyssanej z palca) osób, które nie mają pojęcia, jak na serio wygląda Twoje życie i z jakimi problemami się zmagasz. Kilka osób z różnych redakcji jest w stanie zrobić z Ciebie albo super mega, hiper fajową i topową gwiazdę albo wręcz zniszczyć artykułami. Wszystko zależy od tego, co o Tobie napiszą.

O mnie pisali i piszą różnie – jak pewnie wiecie. Często publikowane są hot tematy, które nie mówią o mnie za dużo albo w ogóle przedstawiają jako inną osobę, ale serio mam do tego  już mega duży dystans. Piszą, bo muszą pisać i często nie mam na to wpływu, w jaki sposób mnie określą… Jednak bardzo miłym zaskoczeniem okazywało się, gdy trafiałam na wywiad i dziennikarz wiedział, że np. mam ukończone studia wyższe, wykształcenie muzyczne, czym się zajmowałam przed serialem…  A jeśli nie wiedział – to pytał, nie szufladkując mnie z góry, jako „celebrytkę z parciem na szkło i sztucznym biustem” 😀 W takich momentach serio serce rośnie 🙂

Ale wracając do naszych mediów, a dokładniej imprez medialnych – był czas kiedy w ogóle na nie nie chodziłam. I pewnie jeszcze kiedyś taki czas nadejdzie 😉 Jednak na chwilę obecną, jest to część mojej pracy. Mój „dział marketingu” w korporacji i jedno z zadań takie jak np. prasówka, które muszę wykonywać. Na pierwszych eventach przyznaję – nieco bałam się fotoreporterów. Tyle się czytało ile jedno, nieodpowiednie zdjęcie może zaszkodzić. Jednak po dwóch latach uśmiechania się do tych Panów (i czasami Pań!), wiem już, że to są normalni ludzie, których pracą jest robienie osobom rozpoznawalnym zdjęć. To ich praca. Nie zdarzyło mi się, żeby ktoś wobec mnie był niekulturalny, nachalny itd. Ja również staram się ładnie i wytrwale uśmiechać do aparatów – wspólnie mamy ładne zdjęcia i wszyscy są zadowoleni. Tak mi się przynajmniej wydaje! 😉

Podjęłam decyzję, że będę robiła coś innego. Licząc się tym samym, że będę krytykowana, wystawiana na ciągłą opinię. A wszystko w imię czego? Pasji i marzeń. Jak pisałam w jednym z poprzednich postów ->klik po wielu latach pracy w różnych miejscach, na różnych stanowiskach, gdzie finansowo czułam się bezpiecznie, tym samym – wiedziałam, że żadna z tamtych prac nie jest tą, dla której co rano wstaję z uśmiechem na twarzy. Podjęłam świadomą decyzję, że chcę „płynąć pod prąd”, nawet jeśli często będzie mnie i moich najbliższych kosztować to dużo nerwów. Chcę się realizować jako człowiek, robić, to co kocham, co sprawia, że nawet jeśli jestem zmęczona fizycznie to japa mi się śmieje od ucha do ucha… Zapytacie pewnie „no dobra, ale po co Ci te ścianki?!”. Otóż moi Drodzy, do tego co chcę robić, potrzebny jest wizerunek medialny. Do budowania wizerunku potrzebne są media. A media to m.in. imprezy medialne. Oczywiście najłatwiej jest powiedzieć „ma parcie na szkło”. Pośrednio pewnie tak. Natomiast nie robię tego tylko po to, by z próżności postać chwilę w blasku fleszy na „ściance”. Gdyby tak było pokazałabym pupę (też mam niezłą) w odsłaniającej sukience na imprezie. Jednak to nie moja droga. To nie moje wartości i nie mój cel. Nie decydowałabym się na kolejną artystyczną szkołę na stare lata. A mi ciągle mało… Ciągle chciałabym się rozwijać. A to właśnie umożliwia mi scena – aktorstwo czy muzyka, w której cały czas można robić coś nowego, innego. To co chciałabym robić, to przede wszystkim nieść jakiś przekaz, misję, uzewnętrzniać emocje, dawać ludziom chwilę wzruszeń, szczęścia, refleksji czy radości. Inspirować ich, by się nie poddawali w swoich codziennych walkach. Wszyscy je toczymy. Wszyscy mamy na drodze mury, które musimy przebijać sami. I nieważne, jaki zawód i za jakie pieniądze wykonujemy.

Wkrótce napiszę również kilka słów na temat mody. Mojej mody, jakie ma ona dla mnie znaczenie i po co mi te wszystkie #stylówkiNowaka 😉 Chcecie?

Jak zawsze – czekam na Wasze wrażenia, jak podobał się Wam ten post.

Dobrego dnia,

Sylwia

Zdjęcie Michał Obrzut

Make-up & włosy Agata Kubicka

_MG_6094-kopiujbw

8 komentarzy

  1. Kochana, ja mogę powiedzieć tylko jedno- genialny, szczery, autentyczny post!
    Jako że jestem po tej drugiej, mniej wdzięcznej stronie „barykady” doskonale rozumiem wszystkie Twoje posunięcia,
    i co więcej, mogę powiedzieć że dawno nie spotkałam się z tak konsekwentnym budowaniem swojego wizerunku i kariery jak Ty to robisz- jesteś wzorem do naśladowania.

    Oczywiście osoby które nie mają pojęcia z czym to się je zawsze będą krytykować. Może nie tylko z niewiedzy, ale też z zazdrości…

    Od siebie mogę dodać tylko, że oby tak dalej! Trzymam za Ciebie mocno kciuki i wiem, że dużo osiągniesz!
    Ściskam! 🙂

    Paula Korgol
  2. Podziwiam Cie za determinacje we wszytskim co robisz. I przy tym zawsze dobrze wygladasz. Jak zwykle zachwycam sie kazdym Twoim lookiem z „wielkiego” wyjscia. Zastanawia mnie czy malujesz sie sama na takie imprezy czy korzystasz z pomocy profesjonalisty? I blagam, napisz skad jest ta biala sukienka, ktora masz na sobie z czarnymi kozakami. Jest obledna.

    Paulina
  3. Sylwio właśnie przeczytałam Twój artykuł. Jest naprawdę bardzo ciekawy ,a przede wszystkim szczery . Twoje rozważania na temat swojej kariery i świata medialnego są myślę ,że trafne ,ostrożne I słuszne . Podoba mi sie sposób w jaki piszesz .Nie starasz się nikogo urazić ,nie wymądrzasz się ,jesteś szczera i naprawdę wartościowa osobą ,co uwierz mi naprawdę widać . Cieszę się ,ze starasz się zaistnieć w mediach ,będziesz wspaniałym przykładem kobiety pięknej ,ale co ważne przykładem kobiety inteligentnej,wrażliwej ,ciepłej . Życzę Ci wszystkiego Najlepszego . Trzymam kciuki i z przyjemnością śledzę Twojego bloga . Śledzę go również dlatego ,ze miło jest przeczytać coś od fajnej i mądrej kobiety jaka jesteś właśnie Ty .Pozdrawiam Natalia .

    A marzenia są po to by spełniać je z ochotą 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *