Cześć,

W odpowiedzi na Wasze liczne prośby i pytania dotyczące naszego ślubu, przygotowań i motywu boho, postanowiłam przygotować post, w którym starałam się odpowiedzieć na większość pytań i pokazać Wam zdjęcia detali naszego wystroju. Mam nadzieję, że będzie to dawka inspiracji w Waszych przygotowaniach ślubnych 🙂

Zacznę od planowania. Nie korzystałam z pomocy wedding plannerki. Kiedyś pomagałam znajomej w planowaniu jej ślubu i wiedziałam z czym to się je. Przede wszystkim miałam też mocno sprecyzowaną wizję tego, jak ma wyglądać NASZ DZIEŃ, od wystroju, motywu, elementów dekoracji po logistykę, dlatego postanowiłam, że sama się wszystkim zajmę… i sprawiło mi to ogrom przyjemności 🙂

Pytaliście kiedy były nasze zaręczyny – na początku grudnia 2017r., a planowanie ślubu zaczęliśmy tuż po Świętach Bożego Narodzenia, zatem na około 7 miesięcy przed ślubem.

Od początku wiedzieliśmy, że nie chcemy hucznego wesela, na rzecz przyjęcia dla najbliższej rodziny, a tuż po nim wymarzonej podróży poślubnej. Kto z Was jeszcze nie widział klipu z naszej podróży to znajdzie go TUTAJ.

Wracając do przygotowań. Takie małe przyjęcie ułatwia stanowczo kwestię poszukiwania „sali”, bo na 7 miesięcy przed mieliśmy jeszcze naprawdę spory wybór restauracji w Warszawie. Wybraliśmy taras w Amber Room, który najbardziej pasował do naszej wizji i motywu przyjęcia na świeżym powietrzu, w otoczeniu zieleni.

A propos motywu… Nie umiem do końca sprecyzować nazwy stylu, na który się zdecydowaliśmy. Wydawało mi się, że ma trochę wspólnego z klimatem boho, jednak celowo chciałam, by był bardziej elegancki niż totalnie bliski „naturze” i folkowym trendom. Zieleń, białe kwiaty, dużo świec, dodatek złota – jednak wszystko jak najbardziej urokliwe w swej prostocie.
Rozmawiałam z wieloma firmami i mówiąc szczerze – tylko z tym tematem przygotowań miałam ogromny problem. Na szczęście trafiłam na Panią Anię z Alex Deco, która jako jedyna rozumiała do końca moją wizję – i na której usługi finalnie się zdecydowaliśmy. Dziękuję Pani Aniu! 🙂

Dekoracje wyglądały magicznie, również po zmroku..

Wspomniana Pani Ania nasz motyw ślubny opisała tak:
„Wywodzi się ze stylu i kolorystyki pantone greenery, my dodatkowo określamy ten styl TOSCANIA GLAM, bo używamy w nim roślin kojarzonych z włoskim klimatem, t.j. odmiana eukaliptusa, pistacja, gałązki oliwki, ruskus oraz inne zielone rośliny.”
Na moją prośbę została dodana jeszcze biała eustoma, która również była jedynym kwiatem mojej wiązanki ślubnej. To pierwsze kwiaty, jakie dostałam od mojego <już> męża, więc sami rozumiecie emocjonalny kontekst 🙂



 

W wyborze Kościoła na ceremonię również postanowiliśmy postawić na minimalizm…

Wbrew błędnym informacjom, które pojawiły się w mediach. Nasz ślub odbył się w kościele Sakramentek przy Nowym Rynku w Warszawie, a nie w kościele przy placu Trzech Krzyży. Kochane media (jeśli to czytacie), na przyszłość wystarczy zapytać.. Nie gryzę, a wręcz chętnie odpowiem na pytania, które nie wykraczają poza dobry smak, a Wam pozwolą posiadać PRAWDZIWE informacje 🙂

Przejdę teraz do bardziej babskich tematów i mojej sukni ślubnej. Moja suknia to dokładnie model Royal z kolekcji Atelier Pronovias. Była to JEDYNA suknia, jaką przymierzyłam.. Serio. Od dawna miałam ją upatrzoną w Internecie, bo zakochałam się w tych geometrycznych, nietuzinkowych wzorach koronki i ręcznie doszywanych koralikach, na całej długości sukni.. Przymiarka w salonie w Warszawie tylko upewniła mnie, że to „ta jedyna”.

Tej samej sukni już raczej nie dostaniecie – były o to pytania. Obecnie w ofercie jest już inna kolekcja, a ja mojej na razie nie zamierzam sprzedawać. Jednak nowe modele Pronovias znów powalają na kolana, więc jestem pewna, że niejedna z Was tam coś dla siebie znajdzie. Ich flagowy salon jest w Warszawie, a obsługa w nim jest naprawdę mega profesjonalna i potrafi rozwiązać problem nawet na ostatnią chwilę, więc szczerze polecam z całego serca!

 

 

Moje szpilki… Tak, to Louboutin So Kate w kolorze rose gold i wbrew wszystkim ostrzeżeniom wcale nie były niewygodne. Wytrzymałam w nich do samego końca imprezy. W mojej opinii to jeden z lepiej wyprofilowanych, a zarazem mega wysoki model szpilek 🙂

Krążąc dalej wokół babskich tematów i przygotowań. O mój makijaż zadbała Zosia Gil. Bardzo zależało mi na delikatnym makijażu – zdecydowanie nieprzerysowanym i Zosi udało się totalnie.
Pojawiało się też wiele pytań jak to się stało, że na ślubie miałam długie włosy.. To dzięki Hairband od Hairtalk. Świetna metoda, jeśli tak jak ja ścięłyście włosy, a nagle trafił się ślub 🙂 O dobre dopasowanie koloru Hairband, przygotowanie moich włosów, jak i finalną fryzurę, o jakiej marzyłam zadbał Łukasz z U Fryzjerów.

 

Same przygotowania ślubne zdecydowaliśmy się zrobić z dala od zgiełku domowego i wybraliśmy apartament w hotelu. Sound Garden Hotel – bardzo dziękujemy za przemiłą gościnę! 🙂

Czas na męski temat. Nasze auto do ślubu wybrał oczywiście mój Mąż. Uparł się, że do ślubu pojedziemy jego wymarzonym autem z dzieciństwa – Mercedesem SL 560 z 1986r. Nie ukrywam, że mi też dość mocno przypadł do gustu…

 

Jak widać na tablicach rejestracyjnych auta – mieliśmy na nich tylko nasze imiona, ale czcionka była tożsama ze stylem wszystkich dodatków ślubnych: zaczynając od zaproszeń, po winietki, menu czy elementy dekoracyjne.
Nasze „logo”, jak i wspomniane elementy zaprojektowało GoodLoveStudio. Znalazłam ich przez przypadek w Internecie szukając minimalistycznych zaproszeń, a jak zorientowałam się, że są z Warszawy i mogą pomóc jeszcze przy kolejnych elementach dekoracyjnych – to było totalne zbawienie!

 

Już pewnie zauważyliście te przepyszne słodkości na zdjęciach – zdecydowaliśmy się również na słodki bufet. Choć nie jemy słodyczy na co dzień, to w taki dzień nie mogło ich zabraknąć. Słodki bufet oraz tort z belgijskiej czekolady, z pralinami, to najczęściej wspominany kulinarny przysmak przez naszych gości. Jestem dziś dość „poskromionym łasuchem”, ale ten tort, jak i wszystkie obłędne słodycze z Galerii Słodkości były totalnie warte każdego grzechu! 🙂

Te piękne zdjęcia wykonał team fotoslubna.com. Video jest jeszcze w przygotowaniu i pewnie zostanie w prywatnym archiwum, ale polecę Wam chłopaków z Ragus Film, bo współpraca z tymi ekipami to była czysta przyjemność.

Pojawiły się również pytania o naszą sesję i… budżet. Pozwolicie, że zostawimy trochę prywaty dla siebie, ale na pocieszenie zostawiam na koniec jedno wspólne zdjęcie 🙂

Mam nadzieję, że ten post pomoże Wam w Waszych przygotowaniach, może dla kogoś z Was będzie inspiracją.

Dla nas był to najbardziej magiczny dzień w naszym życiu!

Żona Sylwia 🙂

2 komentarze

  1. Wszystko było przepiękne, nie można oderwać oczu od pięknych dekoracji. Widać na zdjęciach jak bardzo jesteś szczęśliwa! 🙂
    A tak poza tym wielki szacunek dla Was. Wszędzie teraz widać śluby par, przede wszystkim tych znanych i są to sluby cywilne. Oczywiście nie mówię że taki ślub jest zły, aczkolwiek każdy przejawia że jest człowiekiem wierzącym a nie podejmuje się przysięgi przed Bogiem. Więc bardzo się cieszę że wybraliście taką drogę i ogromnie gratuluję Wam małżeństwa 😊

    Gosia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *